To nic innego jak zwykłe kamienie obdziergane szydełkiem i każdy już to chyba zna. Nic nowego. Ale ja je odkryłam całkiem niedawno (jakże nudne i nieświadome było moje życie zanim odkryłam blogi i Was) i jak tylko je zobaczyłam od razu postanowiłam - ja też sobie takie zrobię! Przy najbliższej okazji ruszyłam w pola w poszukiwaniu odpowiednich kamieni. Stało się to moim nawykiem bo do dziś idąc piaskową drogą patrzę pod nogi i wypatruję kamyczków idealnych na serwetki ;o) Powoli przyzwyczaiłam otoczenie do faktu, iż ze spaceru wracam z kieszeniami wypchanymi kamieniami ;o) Mam ich już cały zapas czekających na swoją "kreację" ;o).
A oto moje pierwsze "kamienne serwetki".
Ten jest największy, wymagał najwięcej pracy i z niego jestem dumna najbardziej ;o)
A oto jak prezentują się na co dzień...
Pozdrawiam Was cieplutko! U mnie czarne chmury na niebie i co chwilę leje ;o/ ech...